wtorek, 10 czerwca 2025

Jan Maciejewski "Nic to! Dlaczego historia Polski musi się powtarzać?"



Rene Girard zbadał, że w kulturach przedchrześcijańskich istniał rytuał składania ofiar - ze zwierząt, ale często z ludzi - na które zrzucano winy całej wspólnoty, które miały być przebłaganiem za te winy. Stąd wzięło się sformułowanie "kozioł ofiarny". Otóż autor twierdzi, że takim kozłem ofiarnym dla Europy pod koniec XVIII wieku stała się Polska - postrzegana przez oświeceniowców Zachodu jako kraj "zacofany", którego istnienie przeszkadza temu, żeby Europa "stała się nowoczesna". Patrząc pod innym kątem można zauważyć, że XVIII wiek to czas "wojen wszystkich ze wszystkimi", a rozbiory to skanalizowanie tej przemocy i skierowanie jej na Rzeczpospolitą. Co może zaskakiwać, Jan Maciejewski twierdzi, że Polska w pewnym sensie tę rolę ofiary zaakceptowała. Nie tylko w tym sensie, że rozbiory pod naciskiem zatwierdzał Sejm, że król Stanisław August abdykował, ale również - że od tego momentu zaczyna się składanie przez Polaków ofiary z życia na ołtarzu ojczyzny. I nie chodzi tu o samo poświęcenie dla walki zbrojnej, ale wręcz pragnienie śmierci - nawet przed zwycięstwem. Tego właśnie chcieli szwoleżerowie pod Somosierrą, w tym duchu utrzymana jest wypowiedź jednego z żołnierzy pod Monte Casino "chciałbym synowi dać jedno - śmierć ojca na polu bitwy".


"Dlaczego w naszych dziejach przeważają masowe samobójstwa nad próbami walki z wrogiem?" - brzmi pytanie zapisane na tylnej okładce książki. W okresie porozbiorowym właśnie pojawiła się taka fala samobójstw i zobojętnienie religijne. Szokuje postać Ignacego Marchockiego z Mińkowiec, który z jednej strony po drugim rozbiorze ogłosił własne "państwo mińkowieckie", niepodległe od Rosji, a z drugiej - naszkicował plan, dosłownie, zbiorowego samobójstwa całego narodu, wskazujący kto powinien się zabić i w jakiej kolejności. W jego mniemaniu był to wyraz rozpaczy i swoiście rozumianego honoru.


Maciejewski śledzi motywy składania ofiary również w innych okresach historycznych, czasach poetów romantycznych, powstania styczniowego, Katynia, powstania warszawskiego, wreszcie - katastrofy smoleńskiej. Pokazuje, jak nasze dzieje stanowiły arenę zmagań neopogaństwa z chrześcijaństwem - bowiem to Chrystus unieważnił rytuał kozła ofiarnego, ukazując, że ofiara tak naprawdę jest niewinna. Naprawdę warto zagłębić się w tę lekturę.

Linki do rozmów o książce z udziałem autora: 

Rymanowski, Maciejewski: Polska kozłem ofiarnym Europy? - na kanale Rymanowski Live

Dlaczego historia Polski to rytuał przemocy? - podcast Kultura Poświęcona Klubu Jagiellońskiego, YouTube

Dlaczego historia Polski to rytuał przemocy - Spotify - jak wyżej, ale na Spotify.

Mapa - Rzeczpospolita po rozbiorach, Wikipedia

wtorek, 3 czerwca 2025

Ks. Sławomir Pawłowski "Jedność chrześcijan"

Tematem książki jest szeroko pojęty ekumenizm, czyli dążenie do jedności chrześcijan różnych wyznań. Zaczyna się ona od mocnego cytatu z soborowego dekretu o ekumenizmie Unitatis redintegratio: "brak jedności [chrześcijan] jawnie sprzeciwia się woli Chrystusa, jest zgorszeniem dla świata, a przy tym szkodzi najświętszej sprawie przepowiadania Ewangelii wszelkiemu stworzeniu". Zaradzić temu chcą przekonane osoby o różnej przynależności wyznaniowej, dążenie to jest obecne również w Kościele katolickim, angażowali się w nie papieże, a w szczególny sposób św. Jan Paweł II. Metodą jest dialog, troska o dobre relacje bez przekonywania do konwersji, natomiast każdy ma starać się o swoje zbliżenie do Boga, w przekonaniu, że im bliżej Niego, tym bliżej siebie nawzajem. 


Książka przytacza świadectwa osób zaangażowanych w dialog ekumeniczny, należących do różnych wyznań. Mówi o osiągnięciach dialogu, takich jak pełna rehabilitacja Kościołów koptyjskiego, ormiańskiego, etiopskiego i jakobickiego , wspólna katolicko-protestancka deklaracja o usprawiedliwieniu (właśnie to zagadnienie było jedną z głównych kwestii spornych w czasie rozłamu w XVI wieku), deklaracja z Limy "Chrzest, Eucharystia i posługiwanie duchowe". Autor przekonuje, że zachodzi wymiana darów duchowych między Kościołami, a także wyjaśnia zasady przyjęte przez Kościół katolicki w sprawach sakramentów, uczestnictwa w liturgii, małżeństw mieszanych, itp. Warto zagłębić się w tą lekturę.

wtorek, 27 maja 2025

Anna Mandrela "Chanuka czy krzyż? Kulisy relacji polsko-żydowskich"

Dla wielu osób pierwszym skojarzeniem z tytułem książki będą billboardy Grzegorza Brauna "Chanuka czy Boże Narodzenie? Europo, do ciebie należy wybór". Po przeczytaniu powyższej książki czytelnik zaczyna myśleć, że to pytanie wcale nie było takie absurdalne. Nie chodzi rzecz jasna o to, że mieszkańcy Europy masowo zostaną Żydami, ale o dziwny fakt niechęci wobec obecności chrześcijaństwa w przestrzeni publicznej przy jednoczesnym aprobowaniu Chanuki (również w Brukseli). Natomiast to tylko jeden wątek książki, która bierze "na warsztat" kwestie historyczne i teologiczne. 


Co do tych pierwszych, rozbija kilka mitów, w szczególności mit "polskiego antysemityzmu", którego dowodem miałby być pogrom kielecki, a tak naprawdę - ubecki, gdyż został on sprowokowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Autorka pisze też o ratowaniu Żydów przez Polaków, mimo kary śmierci, jaką Niemcy ustanowili za to tylko na ziemiach polskich. Wśród ratujących i pomagających znaleźli się i narodowcy, a nawet członkowie ONR-u (np. Witold Rothenburg-Rościszewski, Edward Kemnitz, obaj zaliczeni do Sprawiedliwych wśród Narodów Świata). Niestety, po wojnie wielu Żydów włączyło się w budowanie reżimu komunistycznego w Polsce. Natomiast sprawa ich emigracji okazała się bardziej skomplikowana, niż myślałem. Nie tylko, o czym wiedziałem już wcześniej, nie miała ona nic wspólnego z rzekomym polskim antysemityzmem, a wiele z porachunkami między frakcjami partii komunistycznej. Okazuje się również, że wcale nie była to największa żydowska emigracja po wojnie - więcej osób wyjechało w latach 1956-57 (autorka nie wyjaśnia dlaczego, podaje jednak anegdotę, w której pewnej rodzinie kazała wyjechać gmina żydowska).


Jeszcze bardziej frapujące są w książce kwestie religijne - dowiadujemy się m.in. o chasydach i rabinie Menachemie Schneersonie, przez część Żydów (zwłaszcza Chabad Lubawicz) uważanym za mesjasza, a nawet wcielenie Boga. Mało kto zauważył, że jego portret stał obok świecznika chanukowego, który zgasił Grzegorz Braun. Dowiadujemy się także o żydowskim podejściu do prawdy, innym niż nasze. Odsyłam tu do wypowiedzi ks. Henryka Zielińskiego, który wyjaśnił to nawet lepiej niż Anna Mandrela:


"To zupełnie inny system wartości, inna koncepcja prawdy. Dla nas prawda oznacza zgodność tego, co mówię z faktami. Dla Żyda prawda oznacza zgodność tego, co on mówi z dobrem przez niego pojętym. Jeśli Żyd jest religijny, to prawda oznacza coś czego Bóg chce. Jeśli jest to Żyd niereligijny, to prawda jest czymś subiektywnym, albo prawdą będzie to, co będzie służyło interesom Izraela. Żydzi mają taki swój gatunek literacki"*


Ważny jest także pogląd Żydów o tym, że tylko oni posiadają duszę duchową, a pozostałe narody - wyłącznie zmysłową. Nawrócony na judaizm zaś okazuje się "zaginionym dzieckiem Abrahama i Sary". Uderzyło mnie także twierdzenie Chabad Lubawicz co do piekła, że miałoby ono być ograniczone czasowo, maksimum do 12 miesięcy - niezbyt długo, jeśli porównamy to z karami wymierzanymi przez ziemskie sądy.


Autorka nie raz ujawnia swoją sympatię do katolickiego tradycjonalizmu (który przejawia się w krytycznym stosunku do zmian po Soborze Watykańskim II i w przywiązaniu do przedsoborowej liturgii). Raz niestety przekracza nieakceptowalną dla mnie granicę, komentując zastąpienie w katolickiej Mszy ofertorium przez modlitwę przygotowania darów. Stwierdza, że skoro nowa modlitwa jest wzorowana na żydowskich modlitwach błogosławieństw, to przerabia ona katolików na nieświadomych Żydów. Wniosek jest o tyle nieuprawniony, że w tej modlitwie nie ma nic sprzecznego z katolicyzmem, a sama katolicka liturgia u swych początków czerpie z liturgii synagogalnej. Poza tym stwierdzeniem, książkę można naprawdę polecić, zwłaszcza ludziom zainteresowanym tematyką żydowską.


*źródło: Magna Polonia

sobota, 17 maja 2025

Tadeusz Zieliński "Rzeczpospolita rzymska"



Książka opowiada o dziejach starożytnego Rzymu od czasów legendarnych - Eneasza i Romulusa - aż do zabójstwa Juliusza Cezara. We wstępie trafiamy na zastrzeżenie, że w pierwszych rozdziałach autor przytacza wersję ze starożytnego dzieła "Od założenia miasta" Liwiusza, do którego współczesna nauka podchodzi krytycznie - mimo to warto się i z nimi zapoznać, by dowiedzieć się, co sami Rzymianie myśleli o swoich początkach. Mi jednak najlepiej czytało się późniejsze etapy historii Rzymu, od II wojny punickiej (218-201 p.n.e., Rzym kontra Kartagina, Kunktator i Scypion Afrykański kontra Hannibal). Tadeusz Zieliński potrafi wzbudzić naszą sympatię wobec obywateli miasta, które zawojowało świat, pomimo że nie wszystkie karty jego dziejów są chlubne. Momentów i postaci godnych podziwu jednak nie brakuje, jak choćby zawieranie pokoju na honorowych warunkach czy początkowo bezinteresowne przychodzenie z pomocą Grekom. Wartością książki jest możliwość poznania bohaterów obecnych w kulturze, bliskich wychowanym na historii Rzymu przeszłym pokoleniom Europejczyków - w tym Polaków, jak dowodzą choćby liczne aluzje w "Ogniem i Mieczem" Henryka Sienkiewicza. Spośród nich warto wspomnieć m.in. o Cyncynacie, Scypionach, Kunktatorze, Mariuszu, Pompejuszu, Cyceronie czy Cezarze. Warto poznać choć trochę tą historię, którą w opowiadaniu Zielińskiego po prostu świetnie się czyta.


Obraz - skrót SPQR (Senatus Populusque Romanus), pełniący rolę godła Rzymu, na tle mapy Imperium Rzymskiego - Wikipedia, przygotowane przez użytkownika Ssolbergj

sobota, 10 maja 2025

Grzegorz Osiński "Cyfrowi niewolnicy. Transhumanizm w praktyce"

Dla wielu z nas dzisiaj sięgnięcie po telefon jest pierwszą czynnością dnia; zabieramy go do kuchni, do łazienki, a potem oczywiście do pracy. Czy przychodzi nam do głowy, że z ruchów naszych palców po ekranie można ocenić nasz stan zdrowia, że nasłuchujący mikrofon przesyła wielkim korporacjom informatycznym treść naszych rozmów, a nawet identyfikuje część tego, co jemy na podstawie odgłosów? Taką wizję - wydawałoby się - rodem z science fiction, roztacza przed nami dr Grzegorz Osiński, informatyk i fizyk kwantowy, w ostatniej książce napisanej przed swoją śmiercią w 2022 roku. Po przeczytaniu tego fragmentu wszedłem w uprawnienia aplikacji na telefonie -  kilkanaście z nich miało przyznane prawo do korzystania z mikrofonu, a część z nich wcale nie tylko podczas używania aplikacji. Bez udzielenia takiego zezwolenia nie można korzystać np. z aparatu. Po co komu takie dane? Otóż firmy Big Tech - Alphabet (Google), Apple, Microsoft, Meta (Facebook, Instagram, Whatsapp), Amazon - zbierają gigantycznie zbiory danych o użytkownikach i badają przeróżne korelacje, w tym z ich poglądami politycznymi. Z jednej strony - rozwijają dzięki temu spersonalizowany marketing, z drugiej - subtelnie wpływają na nasze zachowania i światopogląd.


To tylko jeden wątek tej niezwykle wartościowej książki - dowiemy się z niej co nieco również o historii Internetu, ale też o gorącym temacie na czasie, czyli sztucznej inteligencji. Możliwości oferowane przez tę ostatnią są wręcz przerażające - deep fake, cyfrowe bliźniaki, a nawet... symulator dziecka bądź osoby zmarłej w rozszerzonej rzeczywistości. Po lekturze składam się ku poglądowi, że AI nigdy nie powinna zostać wynaleziona - tym bardziej, że wielu ludzi używa jej w celu zwolnienia się z samodzielnego myślenia. Książka apeluje o trzymanie się rzeczywistości, do czego i ja się przyłączam. 

sobota, 3 maja 2025

3 Maja: Uroczystość Matki Bożej Królowej Polski i rocznica... pokoju ze Szwedami"

Dzisiejszego dnia, gdy chodzi o uroczystości państwowe, najwięcej słychać o Konstytucji 3 Maja. Można na nią patrzeć z różnych punktów widzenia, niekoniecznie ekscytując się faktem "drugiej na świecie ustawy zasadniczej". Uważam jednak przede wszystkim, że niesłusznie pozostawia ona w cieniu uroczystość Matki Bożej Królowej Polski. Zazwyczaj łączy się to święto ze ślubami lwowskimi Jana Kazimierza w dobie potopu szwedzkiego, jednak tytułu "Królowa Polski" użyła wcześniej sama Maryja, gdy objawiła się o. Mancinellemu w 1608r. "Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, ponieważ osobliwą miłością do Mnie płoną jego synowie." Powiedziała także: "Jestem Matką tego narodu, który jest Mi bardzo drogi, wstawiaj się więc do Mnie za nim, o pomyślność tej ziemi błagaj nieustannie, a Ja ci będę zawsze, tak jak teraz, miłosierną". Boże i maryjne interwencje w naszą historię to wielki temat, można mówić właśnie o potopie, o wygranej Bitwie Warszawskiej, o upadku komunizmu, o pokrzepieniu płynącym z wiary w czasie zaborów i okupacji. 


Dlaczego jednak świętujemy 3 Maja? Otóż król Jan Kazimierz ślubował: 


"Obiecuję wreszcie i ślubuję, że kiedy za przepotężnym pośrednictwem Twoim i Syna Twego wielkim zmiłowaniem, nad wrogami, a szczególnie nad Szwedem odniosę zwycięstwo, będę się starał u Stolicy Apostolskiej, aby na podziękowanie Tobie i Twemu Synowi dzień ten corocznie uroczyście, i to po wieczne czasy, był święcony oraz dołożę trudu wraz z biskupami Królestwa, aby to, co przyrzekam, przez ludy moje wypełnione zostało."


Tak się złożyło, że właśnie 3 Maja 1660r. Polska podpisała ze Szwecją pokój w Oliwie. W jego wyniku kraj opuściły wojska, które w 1655r. zajmowały wraz z Moskalami i Kozakami prawie całe jego terytorium. Choć nie oznaczało to jeszcze końca wysiłków w obronie ojczyzny, to teraz można było skoncentrować się na nieprzyjacielu ze wschodu. Pamiętajmy zatem i o tym wydarzeniu, od którego mija dziś 365 lat.

wtorek, 29 kwietnia 2025

Recenzja filmu "21:37"

W Niedzielę Palmową miałem okazję obejrzeć film "21:37". Jak można się spodziewać po tytule, dotyczy on św. Jana Pawła II, a nawet bardziej - wspomina żałobę, jaka miała miejsce po śmierci papieża, przede wszystkim w pierwszym tygodniu, w oczekiwaniu na jego pogrzeb. Jest to film dokumentalny, w którym wypowiadają się postaci znane, jak kard. Dziwisz, Krzysztof Ziemiec czy ks. Robert Skrzypczak (autor niedawno omawianej przeze mnie książki "Nadchodzą barbarzyńcy"), ale też mniej znane, jak przedstawiciele środowisk kibicowskich czy para, która w dniu śmierci papieża brała ślub. Możemy posłuchać osobistych wspomnień, z których układa się obraz czasu pożegnania papieża jako czasu świętego. Ludzie spontanicznie gromadzili się w miejscach związanych z papieżem, a więc np. na Placu Zwycięstwa w Warszawie, pod oknem kurii biskupów krakowskich przy Franciszkańskiej 3. Na stadionie Cracovii odbyła się Msza pojednania, w której uczestniczyli kibice różnych klubów, nierzadko wrogich sobie na co dzień. Ks. Skrzypczak wspomina, że wielu ludzi pragnęło się wtedy nawrócić, pojednać z Bogiem - kolejki do konfesjonału były tak długie, że ksiądz spowiadał do czwartej rano. Film jest godny polecenia zarówno dla tych, którzy ten czas przeżyli i chcą go wspomnieć, ale może jeszcze bardziej dla tych, którzy go nie przeżyli, żeby zrozumieć fenomen polskiego papieża. Ja co prawda w 2005 roku już byłem na świecie, ale jako dziecko nie odbierałem tego czasu w pełni świadomie - natomiast Jana Pawła II zacząłem głębiej poznawać po jego śmierci.  Pozostawił nam naprawdę olbrzymi zbiór tekstów i nagrań. Jego dziedzictwo wciąż może inspirować, wciąż można na nim budować swoją wiarę.

piątek, 25 kwietnia 2025

Richard Winn Livingstone "Obrona edukacji klasycznej"



Książka ta została napisana w trakcie I wojny światowej, przez Brytyjczyka, w obronie ówczesnego systemu edukacji, o tradycjach sięgających renesansu, a tak naprawdę antyku. Tytułowa edukacja klasyczna polega bowiem na nauce języków starożytnych - greki i łaciny - oraz studiowaniu dzieł literackich i filozoficznych starożytnej Grecji i Rzymu. Gwoli wyjaśnienia - nie była to całość ówczesnego kształcenia, ale ważny element, również w Niemczech i prawdopodobnie wielu innych krajach. Element ten atakowano, a zarzuty po stu latach brzmią dosyć znajomo: że za trudne, że mało praktyczne, że nie wiadomo, po co się tego uczyć. W podobny sposób krytykuje się dzisiaj czytanie i omawianie klasyki literatury na języku polskim.


Jaka jest linia obrony? Livingstone odwołuje się do wartości artystycznej greckiej literatury, która według niego nie ma sobie równych (choć zaznacza, że w pełni można ją docenić dopiero w oryginale). Filozofia grecka to z kolei zarówno korzenie nauki, początki rozumowego badania rzeczywistości, jak i ważne wskazania moralne, a nawet - postęp teologiczny w stosunku do mitów przekazanych przez Homera. To też - wraz z historią - ważna inspiracja w myśleniu o polityce. Co do języków, Livingstone jest przekonany, że starożytna greka to najbardziej elastyczny instrument myślenia i wyrażania się w dziejach ludzkości, zaś łacina ma być językiem najbardziej uporządkowanym i logicznym, prawdziwą szkołą dyscypliny w myśleniu. Autor docenia też bohaterskie postaci literatury rzymskiej. 


Oprócz obrony konkretnego modelu nauczania, książka zawiera też wartościowe refleksje na temat edukacji w ogóle. Szczególnie spodobało mi się podkreślenie roli nauczyciela oraz wskazanie, że najlepsze, co ma on do zaoferowania, to swoja osobowość i sposób patrzenia na świat, na wiedzę. Warto sięgnąć po tę pozycję, by poszerzyć swoje horyzonty.

sobota, 19 kwietnia 2025

Refleksja i życzenia Wielkanocne

 



"Tak mnogie narody się zdumieją,

królowie zamkną przed Nim usta,

bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano,

i pojmą coś niesłychanego"


Na krzyżu umiera nie złoczyńca, ale Sprawiedliwy, wybrany Sługa Boży. 


"(…)wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.

Lecz On się obarczył naszym cierpieniem,

On dźwigał nasze boleści,

a myśmy Go za skazańca uznali,

chłostanego przez Boga i zdeptanego.

Lecz On był przebity za nasze grzechy,

zdruzgotany za nasze winy."


Bo "wszyscyśmy pobłądzili jak owce,

każdy z nas się obrócił ku własnej drodze,

a Pan zwalił na Niego

winy nas wszystkich". 


Potrzebowaliśmy tej śmierci, bo sami na nią zasługiwaliśmy. Straciliśmy niewinność, nasze grzechy wykopały przepaść między nami a Bogiem. Ale Bóg sam tę przepaść zasypał. Jezus umarł za nas.


A potem zmartwychwstał. Bo jest Bogiem. Bo śmierć nie ma nad Nim władzy. Bo chciał pokonać ją dla nas, abyśmy mogli żyć z Nim na wieki w Niebie.


Życzę wszystkim jak najlepszych świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Tak, odpoczynku od codzienności i problemów, pięknych spotkań z rodziną. Ale przede wszystkim - świętujmy z Jezusem, by On był obecny i działał w naszym życiu.


Wszystkiego najlepszego!


(Obraz: Raphael "Zmartwychwstanie Chrystusa")

czwartek, 10 kwietnia 2025

Ks. Robert Skrzypczak "Nadchodzą barbarzyńcy"

Tematyka tej książki jest bardzo ogólna; można powiedzieć, że dowiemy się z niej, co się dzieje na świecie, co się dzieje w Kościele i gdzie możemy dzisiaj szukać nadziei. Czytamy w niej o rzeczach prawdziwie fascynujących, np. o dążeniu niektórych kręgów żydowskich do odbudowania Świątyni Jerozolimskiej na dawnym miejscu. Szkopuł w tym, że obecnie stoi tam meczet Al-Aksa - trzecie najważniejsze miejsce w islamie, z którego (jak głosi ta religia) Mahomet miał zostać wzięty do Nieba. Oczywiście realizacja tego planu oznaczałaby wielką wojnę ze światem muzułmańskim. Wśród różnych zagrożeń ze sfery polityki nie mogło zabraknąć Rosji, której w realizacji jej celów może pomóc Iran.


Jednak ks. Skrzypczak omawia także zagrożenia cywilizacyjne - laicyzację, obecność satanizmu w popkulturze (np. na Eurowizji), epidemię chorób psychicznych czy nadciągającą katastrofę demograficzną. Na koniec wskazuje źródło nadziei - objawienia Maryi, trwające szczególnie intensywnie od ponad 150 lat, wzywające do pokuty i nawrócenia, a także przykłady życia świętych, tych co bardziej współczesnych. Bardzo pożyteczna i pasjonująca lektura.


wtorek, 1 kwietnia 2025

Marek Tuliusz Cyceron "O przyjaźni", "O starości"



Dwa powyższe traktaty Cycerona znalazły się w jednej, anglojęzycznej e-książce na stronie gutenberg.org (świetne miejsce, gdzie można znaleźć klasykę literatury, filozofii i niektórych dzieł religijnych). Oba mają formę dialogu, wyraźnie wzorowanego na platońskim, w którym występuje jedna postać wiodąca i dwóch słuchaczy; w przypadku traktatu o przyjaźni głównym mówcą jest Quintus Munius Scaevola, w drugim Marek Katon. 


Kluczową myślą pierwszego traktatu jest ta, że przyjaźń opiera się na cnocie i może istnieć tylko między dobrymi ludźmi. To dlatego, że właśnie podziw i szacunek dla dobrych cech drugiego człowieka wywołuje w nas przyjazne uczucia i chęć pogłębienia więzi z nim; co więcej, utrzymanie przyjaźni wymaga pewnych zalet, jak np. lojalność, prawdomówność. Inna inspirujaca myśl brzmi: powinniśmy awsze szukać ludzi, których będziemy kochać, a oni nas.


Traktat o starości jest bardzo zdroworozsądkowy, a czasami zaskakująco nowoczesny, choć w głównym zamyśle idzie pod prąd współczesności - chce bowiem bronić ostatniego etapu życia przed różnymi zarzutami. Mówi m.in. że ćwiczenia i umiar pozwalają zachować część sił na stare lata czy o tym, jak cieszyć nas mogą wspomnienia z dobrze przeżytego życia. Stwierdza również, że większych czynów można dokonać głową i słowem niż mięśniami, a także (bardzo niepopularny dzisiaj stoicki pogąd), że przyjemność przeszkadza w myśleniu, a więc jej mniejsza intensywność na starość jest błogosławieństwem. Nawet jeśli ta ostatnia myśl nie budzi czyjegoś entuzjazmu, to i tak warto przeczytać oba traktaty. Mądrość w nich zawarta w większości się nie zestarzała. 

Zdjęcie popiersia Cycerona - Wikipedia (pod linkiem licencja)

poniedziałek, 24 marca 2025

Piotr Kowalczak "Zmiany klimatu: polityka, ideologia, nauka, fakty"


Tytuł wskazuje na temat przewodni, natomiast podtytuł podpowiada, że chodzi o książkę antyalarmistyczną. Prof. Kowalczak uspokaja: zmiany klimatu są czymś normalnym, trwającym przez całą historię ludzkości, a nawet we wcześniejszych erach geologicznych. Co więcej, nie żyjemy w najcieplejszych czasach w historii - cieplejsze były czasy Cesarstwa Rzymskiego i właściwa, główna część średniowiecza (1000-1300). Cieplejszy klimat był korzystny dla rozwoju kultury i przyrostu liczby ludności, natomiast w zimniejszych okresach zaczynały się poważne problemy. Tzw. czarna śmierć to nie tylko epidemia dżumy - zabijał wtedy również głód, spowodowany m.in. klęską nieurodzaju. Po 1300 roku zaczęła się tzw. Mała Epoka Lodowcowa i trwała mniej więcej do połowy XIX wieku. Potem klimat zaczął się ocieplać, ale czy faktycznie przez emisje dwutlenku węgla? Zdania są podzielone. Co ciekawe, nie cały ten czas mówiło się o globalnym ociepleniu - w latach 70. część naukowców wieszczyła klęskę globalnego ochłodzenia. Co ważniejsze jednak, klimat ciepły stwarza, ogólnie rzecz biorąc, mniej zagrożeń dla człowieka niż zimny. Autor omawia liczne kwestie i aspekty klimatu, m.in. zjawiska ekstremalne, postawy mediów, niespełnione przepowiednie IPCC.


Książka jest wyjątkowo długa, bo z bibliografią i indeksem liczy ponad 800 stron. Przyznam, że pominąłem parę rozdziałów, ale warto było przeczytać końcówkę, w której autor opisuje pozytywny wpływ dwutlenku węgla na rozwój roślin. Dzięki emisjom, a jeszcze bardziej dzięki nawożeniu, nasza planeta po raz pierwszy w historii robi się bardziej, a nie mniej zielona. Przybywa lasów, a plony rosną. I tym optymistycznym akcentem chciałbym zachęcić do lektury.


Zdjęcie Amazonii - Wikipedia - pod linkiem licencja.

poniedziałek, 17 marca 2025

Abp. Grzegorz Ryś "Chrześcijanie wobec Żydów"

Autor obecnie jest kardynałem oraz metropolitą łódzkim, a oprócz tego także historykiem Kościoła, mediewistą. W przeciwieństwie do niektórych książek opisywanych przeze mnie, ta nie ma charakteru apologetycznego - często wręcz abp Ryś pragnie przywrócić pamięć spraw bolesnych i trudnych, w których chrześcijanie zawinili. Zaczyna od przeglądu nauczania wybranych ojców Kościoła na temat Żydów, a w szczególności tzw. teologii zastąpienia Izraela w roli narodu wybranego przez Kościół. Przytacza bardzo ostre wypowiedzi św. Jana Chryzostoma (namawiające judeochrześcijan na wybór albo chrześcijaństwo, albo judaizm) czy św. Hieronima oraz łagodniejsze i generalnie bardziej przychylne św. Augustyna i św. Grzegorza Wielkiego (chociaż i tutaj niektóre zdania byłyby dzisiaj odebrane jako bolesne). Następnie przenosimy się do średniowiecza. Choć papieże bronią doktryny o nienawracaniu Żydów przemocą, to mają oni bardzo różne problemy, przyznaje się im niższy status, izoluje od chrześcijan - chociaż w innych źródłach czytałem, że to ostatnie było akceptowane przez obie strony. Dochodzimy także do Inkwizycji hiszpańskiej, swoimi działaniami obejmującą Żydów ochrzczonych. Warto zestawić te fragmenty z wcześniej omawianymi na blogu opracowaniami: "W obronie Świętej Inkwizycji" i "Historia antykultury".


Książka jest z gatunku trudnych dla katolika. Czasami chciałbym, żeby abp Ryś więcej wyjaśniał, żeby odpowiadał nie tylko na pytanie "co się stało", ale i "dlaczego". Brakuje mi też większego omówienia, jacy byli Żydzi. Np. w kwestii represji wobec Talmudu chciałbym się więcej dowiedzieć, za co był na cenzurowanym. Mimo wszystko lektura pozostaje wartościową i skłaniającą do refleksji.





czwartek, 13 marca 2025

Krzysztof Karoń – The History of Anti-Culture

"Anti-culture is an ideology of power gained and maintained through the support of a society that desires freedom but lacks a work ethic and the ability to independently produce its own wealth. The foundation of anti-culture was—and still is—Marxism." These are the opening words of the third part of The History of Anti-Culture by Krzysztof Karoń.


The author uses the term anti-culture because this ideology, drawing heavily from the neo-Marxism of the Frankfurt School and critical theory, has rejected the value of culture altogether; instead, it is dreaming of a return to a mythical primitive community in which humans are content with fulfilling only their biological needs, particularly their sexual ones. Karoń begins by defining key concepts, especially culture, which he sees as driven primarily by people's ability to motivate themselves to undertake unpleasant effort in order to experience satisfaction and gain the recognition of others. Anti-culture, in contrast, seeks to destroy this mechanism.


A crucial point in his argument is that achieving freedom requires material goods, which can be obtained either through one’s own labor or at the expense of another person. In the second part of the book, the author attempts to restore forgotten truths about the history of culture, dismantling the propaganda narrative that portrays the Church as a hindrance to progress. According to Karoń, what the Church truly restrains is human tendency to exploit others.


He touches a wide range of topics, including Catholic anthropology, scholasticism, the relationship between faith and science, the Inquisition, and opposition to slavery. He also explores the history of various forms of Marxism and the development of anthropology as a scientific discipline. Finally, he examines the march of neo-Marxists through the institutions of contemporary Western culture.


A truly insightful read.

wtorek, 4 marca 2025

Bartosz Ćwir "W obronie wypraw krzyżowych"



Jak ostatnio, tak i teraz, książka porusza temat krucjat, jednak tym razem mamy do czynienia z opracowaniem historycznym, a nie literaturą. Już sam tytuł wskazuje na zamiar apologetyczny, wokół tematu bowiem narosło wiele nieporozumień, zaczynając od pytania, co jest wyprawą krzyżową, a co nie jest. Według autora kluczową dla uznania danej wojny za krucjatę jest aprobata Stolicy Apostolskiej i powiązanie uczestnictwa w niej z odpustami (darowaniem kary czyśćcowej za popełnione grzechy). Stąd krucjatami, oprócz wypraw do Ziemi Świętej, są wojny o odzyskanie Półwyspu Iberyjskiego z rąk muzułmańskich, zwane zwykle rekonkwistą (zaczęły się one zresztą wcześniej od pierwszej krucjaty, w 1064 roku). Nie są nimi natomiast tzw. "krucjaty północne", prowadzone pod patronatem cesarzy niemieckich - walki z pogańskimi Słowianami i Bałtami.


Przyjęcie takiej perspektywy umiejscawia wyprawy krzyżowe palestyńskie i hiszpańskie jako część konfliktu między światem chrześcijaństwa i muzułmańskim. Konflikt ten trwał w zasadzie od narodzin islamu, który błyskawicznie zajął południowe wybrzeże Morza Śródziemnego. Przyzwyczailiśmy się traktować takie tereny jak Egipt czy Afryka Północna jako obszary islamskie, ale tam w starożytności biło serce chrześcijaństwa - żeby tylko wspomnieć postaci św. Atanazego z Aleksandrii czy św. Augustyna z Hippony. Podbój sięgnął również Półwyspu Iberyjskiego i z trudem został zatrzymany pod murami Konstantynopola oraz pod Poitiers (732r.). Nie był to koniec problemów, gdyż arabscy korsarze zagrażali nawet Rzymowi. Jak wiemy z późniejszych dziejów, dopiero zwycięskie wojny z Turcją pod koniec XVII wieku pozwoliły Europie odetchnąć - autor jednak stawia tezę, że bez wysiłku krucjatowego podbój islamski mógłby się powieść. Wprawdzie nie przetrwały ani państwa krzyżowe, ani nawet Bizancjum, jednak udało się odzyskać Półwysep Iberyjski, co miało niebagatelne znaczenie dla dalszego biegu historii.


Wróćmy jednak na chwilę do zdobycia Jerozolimy, które według niektórych miało być związane z rzezią mieszkańców. Autor tłumaczy, dlaczego tak być nie mogło; walki były owszem, brutalne, ale nie odbiegające od tego, co działo się w innych bitwach średniowiecznych. Kronikarz pisze, że "pojęto w niewolę wielką liczbę mężczyzn i kobiet", a także że "żywi Saraceni wynosili zmarłych przez bramy". Nie było więc mowy o mordowaniu wszystkich mieszkańców, jak chcieliby niektórzy historycy.


To tylko niektóre kwestie, na które chciałem zwrócić uwagę, autor omawia ich znacznie więcej, jak na przykład krucjaty północne, zakony rycerskie, obyczaj Pokoju i Rozejmu Bożego, niesławny atak krzyżowców na Konstantynopol (tu przytoczony zostaje ważny kontekst wydarzenia), krucjata przeciw Albingensom. Zdecydowanie warto przeczytać tę książkę.


Mapa - Wikipedia Państwa krzyżowców w Ziemi Świętej - pod linkiem licencja.

wtorek, 25 lutego 2025

Cykl krucjatowy Zofii Kossak: Krzyżowcy", "Król trędowaty", "Bez oręża"




We wspomnianej trylogii Zofia Kossak podejmuje tematykę wypraw krzyżowych do Ziemi Świętej. "Krzyżowcy" przedstawiają historię pierwszej krucjaty, będącej odpowiedzią na apel papieża Urbana II, aby iść z odsieczą dla zagrożonego Konstantynopola oraz odzyskać Grób Pański w Jerozolimie. Po nieudanej wyprawie ludowej w drogę wyrusza wyprawa rycerska pod duchowym przywództwem biskupa Ademara z Monteil. Epickie zmagania z muzułmanami, głodem, pustynią i własną słabością kończą się zdobyciem Jerozolimy.


"Król trędowaty" dzieje się w okresie istnienia państw krzyżowych w Ziemi Świętej. Tytułowym, cierpiącym na trąd władcą jest Baldwin IV, król Jerozolimski. Mimo choroby jest w stanie wykrzesać z siebie bohaterstwo...


"Bez oręża" to historia piątej krucjaty. Jerozolima jest w rękach muzułmańskich, przyczółkiem krzyżowców pozostaje Akka. Toczy się walka o odzyskanie Grobu Pańskiego. Tymczasem swoją własną misję podejmuje mocarz ducha, a nie miecza - św. Franciszek z Asyżu...


Na kartach powieści Zofii Kossak historia naprawdę ożywa, wraz z wielkimi postaciami. Wciągająca akcja przeplata się z głęboką myślą i ciekawymi dialogami, ukazującymi sposób myślenia epoki, jak i poszczególnych bohaterów. Zdarzają się co prawda popularne błędy historyczne (w następnym poście wspomnę o tym, dlaczego niewłaściwe jest określenie "rzeź Jerozolimy"), natomiast cykl mimo to ma wiele wartości i na pewno warto go przeczytać.

Mapa - Wikipedia Państwa krzyżowców w Ziemi Świętej - pod linkiem licencja.

poniedziałek, 17 lutego 2025

Frank Herbert "Diuna"

Frank Herbert "Diuna"

"Diuna" należy do klasyki literatury science fiction. Napisana w latach 1963-64, doczekała się kilku tomów kontynuacji. Dzieje się w odległej przyszłości (lata 10190+). Imperator Saddam IV przekazuje rządy nad planetą Arrakis (tytułową Diuną) księciu Leto Atrydzie. Planeta ta jest jedynym miejscem w kosmosie, gdzie występuje przyprawa zwana melanżem, przedłużająca życie, uruchamiająca zdolności parapsychiczne i umożliwiająca podróże międzygwiezdne. Polityka przyszłości okazuje się bardzo brutalna, szczególnie w wydaniu wrogiego Atrydom rodu Harkonnenów…


Zacznę od tego, co najbardziej mi się w tym świecie nie podoba: nie ma tam chrześcijaństwa. Główna religia, jaka w nim funkcjonuje, powstała (jak dowiadujemy się z dodatku B) w wyniku dogadania się duchownych różnych religii, znanych i nieznanych nam. Klasy rządzące z kolei prezentują zazwyczaj postawę agnostyczną. Jedno i drugie mnie jako katolika mocno razi i odpycha. Jest jednak jedno "przykazanie" tej neo-religii zasługujące na uwagę: "nie będziesz tworzył maszyny na podobieństwo ludzkiego umysłu". Wzięło się ono z doświadczeń ludzkości, które dla bohaterów powieści są odległą przeszłością: zawładnięcia światem przez inteligentne maszyny oraz "butleriański dżihad", czyli zwycięska wojna o wyzwolenie człowieka spod ich dominacji. Temat sztucznej inteligencji czyni "Diunę" książką "na czasie" przynajmniej pod tym względem.


Jakie jeszcze jest uniwersum stworzone przez Franka Herberta? W niektórych aspektach - neo-feudalne, gdyż znowu mamy książąt, ich lojalne sługi, broń białą obok nowoczesnych technologii. W innych - neo-pogańskie - normalizacja konkubinatu, powrót walk gladiatorów (z których niektórzy używają trucizny, czego świadomi są widzowie). Pojawiają się w nim wątki mesjańskie, ale bliższe islamowi (nawet użyte jest pojęcie "Mahdi", które w islamie oznacza mesjasza), gdyż ów wybraniec ma przynieść wyzwolenie polityczne. Rolę komputerów pełnią ludzie o wysokim potencjalne intelektualnym i analitycznym zwani Mentatami. 


Generalnie jednak atmosferę tego świata określiłbym jako ciężką, mroczną. Do mistrzostwa doprowadzono w nim eliminowanie politycznie niewygodnych osób, wynaleziono nowe formy uprzedmiotowienia człowieka, a chrześcijaństwo zastąpiono neo-religią, która nie krępuje poczynań rządzących (jeśli pominąć wspomniany zakaz komputerów). Nie jestem zainteresowany czytaniem następnych tomów, a gdybym dobrze wiedział wcześniej, co znajdę w tym, to zrezygnowałbym z lektury. Czysto rozrywkowo, książka miała różne momenty, a trochę za połową było już na ogół ciekawie - jednak ogólny bilans wartości, dobrych i złych stron, jest według mnie ujemny.

poniedziałek, 10 lutego 2025

Andrzej Nowak "Dzieje Polski. Potop i ogień 1632-1673. Tom 6"

Czasy opisane w niniejszym tomie są mi wyjątkowo bliskie, jest to bowiem epoka Trylogii Sienkiewicza, którą wielokrotnie czytałem, a której ekranizacje oglądam co roku. Zaczynamy jednak nieco wcześniej, niż nasz noblista, bo w roku 1632, kiedy to na tron wstępuje Władysław IV Waza. Nowy król zwycięsko stawił czoła atakom Rosji, Szwecji i Turcji, po czym nastał kilkunastoletni okres pokoju... ale od pewnego momentu  z widokiem na wojnę. Ambicją Władysława był bowiem tron dziedziczny, podczas gdy szlachta broniła swojego prawa do wolnej elekcji. Środkiem do celu króla miało być osadzenie syna na tronie na przykład Mołdawii  jednak nawet śmierć potencjalnego dziedzica w 1647r. nie wpłynęły na porzucenie planów wojny z Turcją. Jak się dowiadujemy, miało to ogromne, katastrofalne znaczenie dla wybuchu powstania Chmielnickiego – oddziały kozackie, szykowane do marszu na Imperium Osmańskie, król w pewnym momencie zachęcił do buntu przeciw magnatom. Jak się to skończyło, wiemy mniej więcej z "Ogniem i Mieczem" oraz "Potopu" – chociaż książka Nowaka uzupełnia naszą świadomość między innymi o klęskę pod Batohem 1652 czy ugodę perejasławską, w której Chmielnicki poddaje się Rosji, czym sprowadza jej wojska na Rzeczpospolitą. 


Jeśli idzie o potop szwedzki  a właściwie kozacko-moskiewsko-szwedzki, gdyż te trzy armie okupowały w najgorszym momencie większość naszego kraju – możemy dowiedzieć się, jak ważna dla naszego ratunku była interwencja militarna chana tatarskiego Mehmeda IV, która uratowała oblężony Lwów. Ze Szwedami, nawet po obronie Częstochowy, trzeba było się sporo namęczyć  zwycięstwa przeplatały się z porażkami  ostatecznie jednak się udało. Z Rosją nie można niestety mówić o pełnym sukcesie, a przeszkodziły w tym konflikty wewnętrzne, zwłaszcza rokosz Lubomirskiego, za który jednak w znacznej mierze odpowiada para królewska. Dowiemy się także, że Sobieski zapisał w naszej historii nie tylko świetlane karty. Gorąco zachęcam do lektury  zawsze warto pogłębić znajomość dziejów Polski.

sobota, 1 lutego 2025

Andrzej Pilipiuk "Oko jelenia"

Czytam dużo więcej klasyki niż literatury współczesnej, jednak od cyklu "Oko jelenia" Andrzeja Pilipiuka trudno mi było się oderwać. 500-stronicowe tomy pochłaniałem w przeciągu kilku dni. Dobre podsumowanie serii znalazło się na tylnej okładce jednego z nich: "biuro podróży w czasie i przestrzeni". Mamy bowiem dwóch bohaterów, którzy w latach dwutysięcznych zostają ocaleni z zagłady Ziemi, po czym zostają wrzuceni do drugiej połowy XVI wieku w Norwegii, będącej wówczas pod panowaniem duńskim. Duńczycy, jako protestanci, prowadzą prześladowania katolików, posuwające się aż do karania śmiercią uczestnictwa we Mszy świętej. Nie jest to jedyne zagrożenie czekające na główne postacie- podstawowym problemem okazuje się przetrwanie w świecie, gdzie nie istnieją nowoczesne udogodnienia, gdzie z trudem trzeba się starać o jedzenie, gdzie byle grypa jest poważną chorobą z uwagi na stan ówczesnej medycyny. Jakby tego było mało, mają za zadanie odnaleźć tajemnicze "Oko jelenia", a realizacji tego zadania pilnuje kosmiczna łasica, dla której wywołać potworny ból to jak pstryknąć palcem. Ponadto zostają wplątani w sprawy Hanzy - związku miast niemieckich (i nie tylko) oraz jej wrogów.


Jakie są zalety powieści? Autor umiejętnie dawkuje napięcie, potrafi utrzymać uwagę nawet, gdy niewiele się dzieje, po czym akcja nagle bardzo przyspiesza. Bohaterowie są zarazem realistyczni, jak i sympatyczni - oprócz postaci prawie nam współczesnych występuje XIX-wieczna szlachcianka, Kozak, Rosjanie w służbie Hanzy, a w późniejszych tomach - ktoś w rodzaju szefa gdańskiej policji. Ogromną wartością są zderzenia perspektyw ludzi z różnych epok, refleksje porównujące dwudziesty pierwszy wiek do szesnastego, kopalnia wiadomości z zakresu historii techniki, wątki religijne, humor. Gorąco zachęcam do lektury.

poniedziałek, 27 stycznia 2025

Chrześcijański charakter "Władcy Pierścieni" J.R.R. Tolkiena

(Dla tych, którzy jeszcze nie czytali, UWAGA - tekst zawiera spoilery)


„Władca Pierścieni jest zasadniczo dziełem religijnym i katolickim; początkowo niezamierzenie, lecz w poprawkach świadomie", pisał Tolkien w jednym ze swoich listów. Gdyby jednak ktoś chciał zapytać, w jaki konkretnie sposób jest to dzieło chrześcijańskie, można to zauważyć na wielu płaszczyznach. Ja skupię się na tym, co opisałem w mojej pracy magisterskiej - relacji dzieła Tolkiena do średniowiecznego etosu rycerskiego.


Czym w ogóle był ten etos? Przede wszystkim - wzorcem postępowania w oparciu o cnoty rycerskie: dumę, odwagę, pobożność, sprawność bojową, szacunek dla przeciwnika, prawdomówność, otaczanie opieką uciśnionych i kobiety. Wg Rajmunda Lulla misją rycerstwa było: chronić słabych i zatrzymać zło. Postaci Tolkiena są pod wyraźnym wpływem tego etosu, nie wcielają go jednak w identycznej formie. Najbliżsi temu wzorcowi są Boromir i Gilmi, ale co ciekawe, duma, owo serce etosu rycerskiego, w ich historii okazuje się cechą bardzo niebezpieczną. Właśnie przez nią Boromir chce przechwycić Pierścień, co kończy się rozbiciem Drużyny Pierścienia. Gimli natomiast z jej powodu o mało co nie wywołuje walki z Elfami w Lothlorien.


Tę ostatnią sytuację udaje się załagodzić Aragornowi, który wraz z Faramirem wydaje się prezentować ulepszony, Tolkienowski model rycerstwa. Dodajmy - bardziej chrześcijański (pomijając kwestię samego kultu chrześcijańskiego, nieobecnego w powieści). Obaj bowiem wnoszą do tego ideału pokorę, mądrość i realizm w ocenie sytuacji wojennej (w kontrze np. do Rolanda ze średniowiecznej pieśni, zawsze przekonanego, że wygra). Aragorn ponadto spełnia swą misję na inne sposoby niż tylko walcząc, np. przemieszczając się w ukryciu czy lecząc. Faramir zaś w swojej relacji do Eowiny daleko odchodzi od średniowiecznego modelu miłości dwornej.


Ciekawe i wielce chrześcijańskie jest jednak również to, że to nie wielcy bohaterowie pokroju Aragorna, Faramira czy Gimlego odgrywają najważniejszą rolę w pokonaniu zła, ale postaci Hobbitów, o wiele słabsze i bardziej "zwykłe". To Frodo wraz z Samem najbardziej przyczyniają się do zniszczenia Pierścienia, ale oprócz tego Sam pokonuje Shelobę, a Merry (wraz z Eowiną) - Pana Nazguli. Nawet Pippin zabija wielkiego trola. Gdyby się nad tym zastanowić, to podobnie jest na kartach Pisma Świętego, że Bóg do realizacji swoich celów często wybiera postaci niepozbawione słabości. A z drugiej strony - powieść Tolkiena ogromnie podkreśla rolę współpracy - nierzadko jakaś drobna pomoc z czyjejś strony ostatecznie umożliwia realizację tego wielkiego zadania, którym jest pokonanie Saurona.


Warto wracać do "Włacy Pierścieni"; mam nadzieję, że mój tekst wielu z Was pozwoli spojrzeć na tę książkę z nowej perspektywy.



wtorek, 21 stycznia 2025

Ks. Dominik Chmielewski, Aleksander Beta "Trening ducha i ciała"

Wyjątkowa pozycja wyjątkowych autorów. Pierwszym jest ks. Dominik Chmielewski, znany kapłan, salezjanin księdza Bosko, założyciel wspólnoty Wojownicy Maryi, w przeszłości trenujący karate. Drugim - Aleksander Beta, zwycięzca Pucharu Europy w judo, członek Wojowników Maryi. Już po autorach widać, że książka łączy tematykę religijną i sportową - zawiera propozycję duchowości chrześcijańskiej sportowca (czy to zawodowca, czy amatora), a także kompleksowy program treningowy na Wielki Post (lub inne 40 dni). Składa się on z modlitwy, krótkich rozważań religijnych, ćwiczeń fizycznych oraz wyzwań (najczęściej jest to jakiś rodzaj postu lub wyrzeczenia) - można więc jednocześnie ożywić wiarę i poprawić kondycję. 


Dodatkowo znajdziemy tu świadectwo nawrócenia Aleksandra Bety oraz rozważenie zagadnienia uprawiania sportów i sztuk walki z perspektywy katolickiej. Ta ostatnia kwestia jest w Kościele kontrowersyjna - niektórzy wskazują, że różne sztuki walki mają swoje korzenie w buddyjskich klasztorach, że pierwotnym ich przeznaczeniem była buddyjska medytacja. Ks. Chmielewski natomiast dzieli sporty walki na cztery rodzaje: combat / samoobrona (bez jakichkolwiek elementów kulturowych czy religijnych, np. Krav Maga), sporty walki uprawiane zgodnie z zachodnią metodologią, sztuki walki z elementami kultury Dalekiego Wschodu oraz sztuki walki inicjujące duchowo. Tylko ta ostatnia kategoria jest bezwzględnie zakazana dla chrześcijanina, zwłaszcza aikido, w którym techniki walki zostały opracowane na cześć bóstw szintoistycznych. W trzeciej i drugiej kategorii wiele zależy od instruktora, ale generalnie te sporty mogą być uprawiane. Sprawa wymaga jednak głębszego rozeznania, gdyż np. karate, w zależności od tego, jak jest trenowane i nauczane, może być zaklasyfikowane do drugiej, trzeciej lub czwartej kategorii.


Książkę mogę gorąco polecić sportowcom pragnącym pogłębić swoją wiarę, katolikom chcącym poprawić formę sportową, a zwłaszcza ludziom, dla których obie te dziedziny są ważne.

wtorek, 14 stycznia 2025

Tomasz Terlikowski "Koniec Kościoła, jaki znacie"

Autor jest katolickim filozofem, dziennikarzem i publicystą. Niegdyś znana postać prawicy, obecnie zmienił poglądy na mniej konserwatywne, przez co niektórzy uważają go za zdrajcę. Mi bliżej jest do dawnego Terlikowskiego niż do obecnego, natomiast uważam, że i teraz czasem ma ciekawe rzeczy do powiedzenia.


Książka jest o zmianach dziejących się w Kościele oraz mogących go czekać w najbliższej przyszłości. Poruszane są takie tematy, jak trwający (obecnie już zakończony) Synod o synodalności, przestępstwa seksualne z udziałem duchownych, możliwe napięcia między katolicką nauką społeczną a prawicą (kwestie migrantów, ekologii, stosunku do wolnego rynku czy kary śmierci - we wszystkich tych kwestiach oczywiście sprawa jest skomplikowana). Dla mnie osobiście książka była cenna z powodu ukazania potrzeby reformy w Kościele - ale nie w doktrynie - po to, by przezwyciężyć obecny kryzys związany z sekularyzacją, podziałami wśród katolików oraz skandalami seksualnymi wśród księży. Autor nie proponuje fałszywych rozwiązań typu "znieść celibat", ale m.in. rozważenie lepszego przygotowania spowiedników, nie udzielania prawa do spowiadania każdemu księdzu. Wskazuje na potrzebę, by biskup mógł być łatwiej pociągnięty do odpowiedzialności za zaniedbania, rozważa zmianę formacji seminaryjnej; docenia pozytywne działania podejmowane przez Jana Pawła II i Benedykta XVI, tłumaczy część tego, co robi i mówi Franciszek. Chociaż nie ze wszystkim, co pisze, można się zgodzić, i tak myślę, że tę książkę warto przeczytać i przemyśleć.

piątek, 10 stycznia 2025

Tomasz Cukiernik "20 lat w Unii: bilans członkostwa" [ 20 years in the EU: the balance sheet of Polish membership] English version

This book is particularly interesting due to its topic, rarely touched by others. This is because usually Polish people just assume that we benefit from the membership in the Union instead of thinking it through - meanwhile, the author undertakes serious economic analysis of this issue. He points out one great advantage, namely, the access to the common European market, which generates for Poland about 13% of its GDP. But, in his opinion, this is where the list of the pros ends. I think he will surprise many, even eurosceptics, by his claim that the EU grants and subsidies are actually harmful - but he lists numerous charges against them. First of all, they are burdened with the costs of the remuneration of the workers whose only task is to evaluate the applications for the grants (while, if they had a different job, they would do something productive). Secondly, the grants are often spent in an ill-considered way or on something bad, or even extorted, e.g. on trainings, whose usefulness we can't measure. In addition, they generate costs of maintenance of the facilities built, growing debt burden, or even bankruptcies of firms and self-government bodies (especially when they need to give back the grant because of contract breach). Lastly, taking grants is a form of unfair business practice, giving advantage over the firms which do not take them.


The EU is also too many regulations which are often absurd and detached from life; ideological activity - imposing abortion and gender; as well as the economically suicidal climate-energy policy. Another interesting issue is what the EU does with the European taxpayers' money - sometimes the situation is particularly ridiculous. Only imagine that it spent 250 000 Euro on the fight against... asymptomatic discrimination (we can doubt its very existence since there are no symptoms). Moreover, it gives money to the EU candidate states, and in the past also donated Putin's Russia and... Sri Lanka. However, if we to try to find some logic and objective of the EU policies, it is the interest of Germany, which consistently pursues the plan of Mitteleuropa. This concept orginated in 1915 and its goal is the subjection of the Central-East Europe to German economy. Now it is to be accomplished not by army, but through the European institutions.


At the end, the author leaves us some hope. One such hope is Polexit, another - mentioned in the last interview of the book - pointing out that even remaining in the EU, we can withdraw from European Green Deal and, most likely, suffer no important consequences. But for this, we need a government pursuing sovereign policy. A much-needed book.

wtorek, 7 stycznia 2025

Wincenty Kadłubek "Kronika polska"

Jestem przekonany, że zawsze warto sięgać do korzeni, do początków, a dzisiejsza księga ma pod tym względem pozycję wyjątkową. Jest to, można powiedzieć, pierwsze polskie dzieło literackie. Wprawdzie wcześniejszą od niego jest kronika Anonima zwanego Gallem, on jednak prawdopodobnie był Francuzem, a jego relacja to, choćby przez prostszy styl, w mniejszym stopniu dzieło kultury. U Kadłubka niewątpliwie znajdziemy elementy zmyślone, wręcz zabawne dla dzisiejszego czytelnika, jak np. boje Lechitów z Aleksandrem Wielkim i Cezarem, warto jednak zauważyć, jak włącza on dzieje Polski i kulturę Polską w tradycję chrześcijańską i antyczną. Oprócz walorów historycznych, które niewątpliwie tam znajdziemy, znajduje się tam również prawdziwy skarbiec złotych myśli, z których wiele nie straciło aktualności nawet po 800 latach. Oto parę próbek:


"Źle rozkazuje, kto sam sobie nie nauczył się rozkazywać"

"Sprawiedliwością nazwano to, co sprzyja najbardziej temu, co może najmniej"

"Wszystko jest cudze oprócz (...) duszy i czasu"


Posłużę się jeszcze jednym cytatem, by zilustrować, jak stara jest pewna tradycja myślenia, obecna na przykład u powstańców narodowych: 

"Czego podejmujemy się z miłości ojczyzny, miłością jest, nie szaleństwem (...) bo mocna jest miłość jak śmierć". Od razu przychodzi mi tu na myśl, że podobnie mogli myśleć powstańcy warszawscy, cokolwiek uważamy o zasadności tego zrywu.

Cytując Wikipedię, "styl Kroniki określa się jako trudny i ozdobny". Potwierdzam, że może się podobać, a jednocześnie wymaga wysiłku umysłowego podczas czytania. Ale to dobrze, to znakomity trening intelektualny, jak czytanie klasycznych tekstów w ogóle. Gorąco zachęcam do lektury.