Warto czytać, warto wiedzieć
Blog o książkach i nie tylko
środa, 18 czerwca 2025
Nowe posty pod nowym adresem
wtorek, 10 czerwca 2025
Jan Maciejewski "Nic to! Dlaczego historia Polski musi się powtarzać?"
Rene Girard zbadał, że w kulturach przedchrześcijańskich istniał rytuał składania ofiar - ze zwierząt, ale często z ludzi - na które zrzucano winy całej wspólnoty, które miały być przebłaganiem za te winy. Stąd wzięło się sformułowanie "kozioł ofiarny". Otóż autor twierdzi, że takim kozłem ofiarnym dla Europy pod koniec XVIII wieku stała się Polska - postrzegana przez oświeceniowców Zachodu jako kraj "zacofany", którego istnienie przeszkadza temu, żeby Europa "stała się nowoczesna". Patrząc pod innym kątem można zauważyć, że XVIII wiek to czas "wojen wszystkich ze wszystkimi", a rozbiory to skanalizowanie tej przemocy i skierowanie jej na Rzeczpospolitą. Co może zaskakiwać, Jan Maciejewski twierdzi, że Polska w pewnym sensie tę rolę ofiary zaakceptowała. Nie tylko w tym sensie, że rozbiory pod naciskiem zatwierdzał Sejm, że król Stanisław August abdykował, ale również - że od tego momentu zaczyna się składanie przez Polaków ofiary z życia na ołtarzu ojczyzny. I nie chodzi tu o samo poświęcenie dla walki zbrojnej, ale wręcz pragnienie śmierci - nawet przed zwycięstwem. Tego właśnie chcieli szwoleżerowie pod Somosierrą, w tym duchu utrzymana jest wypowiedź jednego z żołnierzy pod Monte Casino "chciałbym synowi dać jedno - śmierć ojca na polu bitwy".
"Dlaczego w naszych dziejach przeważają masowe samobójstwa nad próbami walki z wrogiem?" - brzmi pytanie zapisane na tylnej okładce książki. W okresie porozbiorowym właśnie pojawiła się taka fala samobójstw i zobojętnienie religijne. Szokuje postać Ignacego Marchockiego z Mińkowiec, który z jednej strony po drugim rozbiorze ogłosił własne "państwo mińkowieckie", niepodległe od Rosji, a z drugiej - naszkicował plan, dosłownie, zbiorowego samobójstwa całego narodu, wskazujący kto powinien się zabić i w jakiej kolejności. W jego mniemaniu był to wyraz rozpaczy i swoiście rozumianego honoru.
Maciejewski śledzi motywy składania ofiary również w innych okresach historycznych, czasach poetów romantycznych, powstania styczniowego, Katynia, powstania warszawskiego, wreszcie - katastrofy smoleńskiej. Pokazuje, jak nasze dzieje stanowiły arenę zmagań neopogaństwa z chrześcijaństwem - bowiem to Chrystus unieważnił rytuał kozła ofiarnego, ukazując, że ofiara tak naprawdę jest niewinna. Naprawdę warto zagłębić się w tę lekturę.
Linki do rozmów o książce z udziałem autora:
Rymanowski, Maciejewski: Polska kozłem ofiarnym Europy? - na kanale Rymanowski Live
Dlaczego historia Polski to rytuał przemocy? - podcast Kultura Poświęcona Klubu Jagiellońskiego, YouTube
Dlaczego historia Polski to rytuał przemocy - Spotify - jak wyżej, ale na Spotify.
wtorek, 3 czerwca 2025
Ks. Sławomir Pawłowski "Jedność chrześcijan"
Tematem książki jest szeroko pojęty ekumenizm, czyli dążenie do jedności chrześcijan różnych wyznań. Zaczyna się ona od mocnego cytatu z soborowego dekretu o ekumenizmie Unitatis redintegratio: "brak jedności [chrześcijan] jawnie sprzeciwia się woli Chrystusa, jest zgorszeniem dla świata, a przy tym szkodzi najświętszej sprawie przepowiadania Ewangelii wszelkiemu stworzeniu". Zaradzić temu chcą przekonane osoby o różnej przynależności wyznaniowej, dążenie to jest obecne również w Kościele katolickim, angażowali się w nie papieże, a w szczególny sposób św. Jan Paweł II. Metodą jest dialog, troska o dobre relacje bez przekonywania do konwersji, natomiast każdy ma starać się o swoje zbliżenie do Boga, w przekonaniu, że im bliżej Niego, tym bliżej siebie nawzajem.
Książka przytacza świadectwa osób zaangażowanych w dialog ekumeniczny, należących do różnych wyznań. Mówi o osiągnięciach dialogu, takich jak pełna rehabilitacja Kościołów koptyjskiego, ormiańskiego, etiopskiego i jakobickiego , wspólna katolicko-protestancka deklaracja o usprawiedliwieniu (właśnie to zagadnienie było jedną z głównych kwestii spornych w czasie rozłamu w XVI wieku), deklaracja z Limy "Chrzest, Eucharystia i posługiwanie duchowe". Autor przekonuje, że zachodzi wymiana darów duchowych między Kościołami, a także wyjaśnia zasady przyjęte przez Kościół katolicki w sprawach sakramentów, uczestnictwa w liturgii, małżeństw mieszanych, itp. Warto zagłębić się w tą lekturę.
wtorek, 27 maja 2025
Anna Mandrela "Chanuka czy krzyż? Kulisy relacji polsko-żydowskich"
Dla wielu osób pierwszym skojarzeniem z tytułem książki będą billboardy Grzegorza Brauna "Chanuka czy Boże Narodzenie? Europo, do ciebie należy wybór". Po przeczytaniu powyższej książki czytelnik zaczyna myśleć, że to pytanie wcale nie było takie absurdalne. Nie chodzi rzecz jasna o to, że mieszkańcy Europy masowo zostaną Żydami, ale o dziwny fakt niechęci wobec obecności chrześcijaństwa w przestrzeni publicznej przy jednoczesnym aprobowaniu Chanuki (również w Brukseli). Natomiast to tylko jeden wątek książki, która bierze "na warsztat" kwestie historyczne i teologiczne.
Co do tych pierwszych, rozbija kilka mitów, w szczególności mit "polskiego antysemityzmu", którego dowodem miałby być pogrom kielecki, a tak naprawdę - ubecki, gdyż został on sprowokowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Autorka pisze też o ratowaniu Żydów przez Polaków, mimo kary śmierci, jaką Niemcy ustanowili za to tylko na ziemiach polskich. Wśród ratujących i pomagających znaleźli się i narodowcy, a nawet członkowie ONR-u (np. Witold Rothenburg-Rościszewski, Edward Kemnitz, obaj zaliczeni do Sprawiedliwych wśród Narodów Świata). Niestety, po wojnie wielu Żydów włączyło się w budowanie reżimu komunistycznego w Polsce. Natomiast sprawa ich emigracji okazała się bardziej skomplikowana, niż myślałem. Nie tylko, o czym wiedziałem już wcześniej, nie miała ona nic wspólnego z rzekomym polskim antysemityzmem, a wiele z porachunkami między frakcjami partii komunistycznej. Okazuje się również, że wcale nie była to największa żydowska emigracja po wojnie - więcej osób wyjechało w latach 1956-57 (autorka nie wyjaśnia dlaczego, podaje jednak anegdotę, w której pewnej rodzinie kazała wyjechać gmina żydowska).
Jeszcze bardziej frapujące są w książce kwestie religijne - dowiadujemy się m.in. o chasydach i rabinie Menachemie Schneersonie, przez część Żydów (zwłaszcza Chabad Lubawicz) uważanym za mesjasza, a nawet wcielenie Boga. Mało kto zauważył, że jego portret stał obok świecznika chanukowego, który zgasił Grzegorz Braun. Dowiadujemy się także o żydowskim podejściu do prawdy, innym niż nasze. Odsyłam tu do wypowiedzi ks. Henryka Zielińskiego, który wyjaśnił to nawet lepiej niż Anna Mandrela:
"To zupełnie inny system wartości, inna koncepcja prawdy. Dla nas prawda oznacza zgodność tego, co mówię z faktami. Dla Żyda prawda oznacza zgodność tego, co on mówi z dobrem przez niego pojętym. Jeśli Żyd jest religijny, to prawda oznacza coś czego Bóg chce. Jeśli jest to Żyd niereligijny, to prawda jest czymś subiektywnym, albo prawdą będzie to, co będzie służyło interesom Izraela. Żydzi mają taki swój gatunek literacki"*
Ważny jest także pogląd Żydów o tym, że tylko oni posiadają duszę duchową, a pozostałe narody - wyłącznie zmysłową. Nawrócony na judaizm zaś okazuje się "zaginionym dzieckiem Abrahama i Sary". Uderzyło mnie także twierdzenie Chabad Lubawicz co do piekła, że miałoby ono być ograniczone czasowo, maksimum do 12 miesięcy - niezbyt długo, jeśli porównamy to z karami wymierzanymi przez ziemskie sądy.
Autorka nie raz ujawnia swoją sympatię do katolickiego tradycjonalizmu (który przejawia się w krytycznym stosunku do zmian po Soborze Watykańskim II i w przywiązaniu do przedsoborowej liturgii). Raz niestety przekracza nieakceptowalną dla mnie granicę, komentując zastąpienie w katolickiej Mszy ofertorium przez modlitwę przygotowania darów. Stwierdza, że skoro nowa modlitwa jest wzorowana na żydowskich modlitwach błogosławieństw, to przerabia ona katolików na nieświadomych Żydów. Wniosek jest o tyle nieuprawniony, że w tej modlitwie nie ma nic sprzecznego z katolicyzmem, a sama katolicka liturgia u swych początków czerpie z liturgii synagogalnej. Poza tym stwierdzeniem, książkę można naprawdę polecić, zwłaszcza ludziom zainteresowanym tematyką żydowską.
*źródło: Magna Polonia
sobota, 17 maja 2025
Tadeusz Zieliński "Rzeczpospolita rzymska"
Książka opowiada o dziejach starożytnego Rzymu od czasów legendarnych - Eneasza i Romulusa - aż do zabójstwa Juliusza Cezara. We wstępie trafiamy na zastrzeżenie, że w pierwszych rozdziałach autor przytacza wersję ze starożytnego dzieła "Od założenia miasta" Liwiusza, do którego współczesna nauka podchodzi krytycznie - mimo to warto się i z nimi zapoznać, by dowiedzieć się, co sami Rzymianie myśleli o swoich początkach. Mi jednak najlepiej czytało się późniejsze etapy historii Rzymu, od II wojny punickiej (218-201 p.n.e., Rzym kontra Kartagina, Kunktator i Scypion Afrykański kontra Hannibal). Tadeusz Zieliński potrafi wzbudzić naszą sympatię wobec obywateli miasta, które zawojowało świat, pomimo że nie wszystkie karty jego dziejów są chlubne. Momentów i postaci godnych podziwu jednak nie brakuje, jak choćby zawieranie pokoju na honorowych warunkach czy początkowo bezinteresowne przychodzenie z pomocą Grekom. Wartością książki jest możliwość poznania bohaterów obecnych w kulturze, bliskich wychowanym na historii Rzymu przeszłym pokoleniom Europejczyków - w tym Polaków, jak dowodzą choćby liczne aluzje w "Ogniem i Mieczem" Henryka Sienkiewicza. Spośród nich warto wspomnieć m.in. o Cyncynacie, Scypionach, Kunktatorze, Mariuszu, Pompejuszu, Cyceronie czy Cezarze. Warto poznać choć trochę tą historię, którą w opowiadaniu Zielińskiego po prostu świetnie się czyta.
Obraz - skrót SPQR (Senatus Populusque Romanus), pełniący rolę godła Rzymu, na tle mapy Imperium Rzymskiego - Wikipedia, przygotowane przez użytkownika Ssolbergj
sobota, 10 maja 2025
Grzegorz Osiński "Cyfrowi niewolnicy. Transhumanizm w praktyce"
Dla wielu z nas dzisiaj sięgnięcie po telefon jest pierwszą czynnością dnia; zabieramy go do kuchni, do łazienki, a potem oczywiście do pracy. Czy przychodzi nam do głowy, że z ruchów naszych palców po ekranie można ocenić nasz stan zdrowia, że nasłuchujący mikrofon przesyła wielkim korporacjom informatycznym treść naszych rozmów, a nawet identyfikuje część tego, co jemy na podstawie odgłosów? Taką wizję - wydawałoby się - rodem z science fiction, roztacza przed nami dr Grzegorz Osiński, informatyk i fizyk kwantowy, w ostatniej książce napisanej przed swoją śmiercią w 2022 roku. Po przeczytaniu tego fragmentu wszedłem w uprawnienia aplikacji na telefonie - kilkanaście z nich miało przyznane prawo do korzystania z mikrofonu, a część z nich wcale nie tylko podczas używania aplikacji. Bez udzielenia takiego zezwolenia nie można korzystać np. z aparatu. Po co komu takie dane? Otóż firmy Big Tech - Alphabet (Google), Apple, Microsoft, Meta (Facebook, Instagram, Whatsapp), Amazon - zbierają gigantycznie zbiory danych o użytkownikach i badają przeróżne korelacje, w tym z ich poglądami politycznymi. Z jednej strony - rozwijają dzięki temu spersonalizowany marketing, z drugiej - subtelnie wpływają na nasze zachowania i światopogląd.
To tylko jeden wątek tej niezwykle wartościowej książki - dowiemy się z niej co nieco również o historii Internetu, ale też o gorącym temacie na czasie, czyli sztucznej inteligencji. Możliwości oferowane przez tę ostatnią są wręcz przerażające - deep fake, cyfrowe bliźniaki, a nawet... symulator dziecka bądź osoby zmarłej w rozszerzonej rzeczywistości. Po lekturze składam się ku poglądowi, że AI nigdy nie powinna zostać wynaleziona - tym bardziej, że wielu ludzi używa jej w celu zwolnienia się z samodzielnego myślenia. Książka apeluje o trzymanie się rzeczywistości, do czego i ja się przyłączam.
sobota, 3 maja 2025
3 Maja: Uroczystość Matki Bożej Królowej Polski i rocznica... pokoju ze Szwedami"
Dzisiejszego dnia, gdy chodzi o uroczystości państwowe, najwięcej słychać o Konstytucji 3 Maja. Można na nią patrzeć z różnych punktów widzenia, niekoniecznie ekscytując się faktem "drugiej na świecie ustawy zasadniczej". Uważam jednak przede wszystkim, że niesłusznie pozostawia ona w cieniu uroczystość Matki Bożej Królowej Polski. Zazwyczaj łączy się to święto ze ślubami lwowskimi Jana Kazimierza w dobie potopu szwedzkiego, jednak tytułu "Królowa Polski" użyła wcześniej sama Maryja, gdy objawiła się o. Mancinellemu w 1608r. "Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, ponieważ osobliwą miłością do Mnie płoną jego synowie." Powiedziała także: "Jestem Matką tego narodu, który jest Mi bardzo drogi, wstawiaj się więc do Mnie za nim, o pomyślność tej ziemi błagaj nieustannie, a Ja ci będę zawsze, tak jak teraz, miłosierną". Boże i maryjne interwencje w naszą historię to wielki temat, można mówić właśnie o potopie, o wygranej Bitwie Warszawskiej, o upadku komunizmu, o pokrzepieniu płynącym z wiary w czasie zaborów i okupacji.
Dlaczego jednak świętujemy 3 Maja? Otóż król Jan Kazimierz ślubował:
"Obiecuję wreszcie i ślubuję, że kiedy za przepotężnym pośrednictwem Twoim i Syna Twego wielkim zmiłowaniem, nad wrogami, a szczególnie nad Szwedem odniosę zwycięstwo, będę się starał u Stolicy Apostolskiej, aby na podziękowanie Tobie i Twemu Synowi dzień ten corocznie uroczyście, i to po wieczne czasy, był święcony oraz dołożę trudu wraz z biskupami Królestwa, aby to, co przyrzekam, przez ludy moje wypełnione zostało."
Tak się złożyło, że właśnie 3 Maja 1660r. Polska podpisała ze Szwecją pokój w Oliwie. W jego wyniku kraj opuściły wojska, które w 1655r. zajmowały wraz z Moskalami i Kozakami prawie całe jego terytorium. Choć nie oznaczało to jeszcze końca wysiłków w obronie ojczyzny, to teraz można było skoncentrować się na nieprzyjacielu ze wschodu. Pamiętajmy zatem i o tym wydarzeniu, od którego mija dziś 365 lat.


