Tytuł wskazuje na temat przewodni, natomiast podtytuł podpowiada, że chodzi o książkę antyalarmistyczną. Prof. Kowalczak uspokaja: zmiany klimatu są czymś normalnym, trwającym przez całą historię ludzkości, a nawet we wcześniejszych erach geologicznych. Co więcej, nie żyjemy w najcieplejszych czasach w historii - cieplejsze były czasy Cesarstwa Rzymskiego i właściwa, główna część średniowiecza (1000-1300). Cieplejszy klimat był korzystny dla rozwoju kultury i przyrostu liczby ludności, natomiast w zimniejszych okresach zaczynały się poważne problemy. Tzw. czarna śmierć to nie tylko epidemia dżumy - zabijał wtedy również głód, spowodowany m.in. klęską nieurodzaju. Po 1300 roku zaczęła się tzw. Mała Epoka Lodowcowa i trwała mniej więcej do połowy XIX wieku. Potem klimat zaczął się ocieplać, ale czy faktycznie przez emisje dwutlenku węgla? Zdania są podzielone. Co ciekawe, nie cały ten czas mówiło się o globalnym ociepleniu - w latach 70. część naukowców wieszczyła klęskę globalnego ochłodzenia. Co ważniejsze jednak, klimat ciepły stwarza, ogólnie rzecz biorąc, mniej zagrożeń dla człowieka niż zimny. Autor omawia liczne kwestie i aspekty klimatu, m.in. zjawiska ekstremalne, postawy mediów, niespełnione przepowiednie IPCC.
Książka jest wyjątkowo długa, bo z bibliografią i indeksem liczy ponad 800 stron. Przyznam, że pominąłem parę rozdziałów, ale warto było przeczytać końcówkę, w której autor opisuje pozytywny wpływ dwutlenku węgla na rozwój roślin. Dzięki emisjom, a jeszcze bardziej dzięki nawożeniu, nasza planeta po raz pierwszy w historii robi się bardziej, a nie mniej zielona. Przybywa lasów, a plony rosną. I tym optymistycznym akcentem chciałbym zachęcić do lektury.
Zdjęcie Amazonii - Wikipedia - pod linkiem licencja.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz