wtorek, 27 maja 2025

Anna Mandrela "Chanuka czy krzyż? Kulisy relacji polsko-żydowskich"

Dla wielu osób pierwszym skojarzeniem z tytułem książki będą billboardy Grzegorza Brauna "Chanuka czy Boże Narodzenie? Europo, do ciebie należy wybór". Po przeczytaniu powyższej książki czytelnik zaczyna myśleć, że to pytanie wcale nie było takie absurdalne. Nie chodzi rzecz jasna o to, że mieszkańcy Europy masowo zostaną Żydami, ale o dziwny fakt niechęci wobec obecności chrześcijaństwa w przestrzeni publicznej przy jednoczesnym aprobowaniu Chanuki (również w Brukseli). Natomiast to tylko jeden wątek książki, która bierze "na warsztat" kwestie historyczne i teologiczne. 


Co do tych pierwszych, rozbija kilka mitów, w szczególności mit "polskiego antysemityzmu", którego dowodem miałby być pogrom kielecki, a tak naprawdę - ubecki, gdyż został on sprowokowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Autorka pisze też o ratowaniu Żydów przez Polaków, mimo kary śmierci, jaką Niemcy ustanowili za to tylko na ziemiach polskich. Wśród ratujących i pomagających znaleźli się i narodowcy, a nawet członkowie ONR-u (np. Witold Rothenburg-Rościszewski, Edward Kemnitz, obaj zaliczeni do Sprawiedliwych wśród Narodów Świata). Niestety, po wojnie wielu Żydów włączyło się w budowanie reżimu komunistycznego w Polsce. Natomiast sprawa ich emigracji okazała się bardziej skomplikowana, niż myślałem. Nie tylko, o czym wiedziałem już wcześniej, nie miała ona nic wspólnego z rzekomym polskim antysemityzmem, a wiele z porachunkami między frakcjami partii komunistycznej. Okazuje się również, że wcale nie była to największa żydowska emigracja po wojnie - więcej osób wyjechało w latach 1956-57 (autorka nie wyjaśnia dlaczego, podaje jednak anegdotę, w której pewnej rodzinie kazała wyjechać gmina żydowska).


Jeszcze bardziej frapujące są w książce kwestie religijne - dowiadujemy się m.in. o chasydach i rabinie Menachemie Schneersonie, przez część Żydów (zwłaszcza Chabad Lubawicz) uważanym za mesjasza, a nawet wcielenie Boga. Mało kto zauważył, że jego portret stał obok świecznika chanukowego, który zgasił Grzegorz Braun. Dowiadujemy się także o żydowskim podejściu do prawdy, innym niż nasze. Odsyłam tu do wypowiedzi ks. Henryka Zielińskiego, który wyjaśnił to nawet lepiej niż Anna Mandrela:


"To zupełnie inny system wartości, inna koncepcja prawdy. Dla nas prawda oznacza zgodność tego, co mówię z faktami. Dla Żyda prawda oznacza zgodność tego, co on mówi z dobrem przez niego pojętym. Jeśli Żyd jest religijny, to prawda oznacza coś czego Bóg chce. Jeśli jest to Żyd niereligijny, to prawda jest czymś subiektywnym, albo prawdą będzie to, co będzie służyło interesom Izraela. Żydzi mają taki swój gatunek literacki"*


Ważny jest także pogląd Żydów o tym, że tylko oni posiadają duszę duchową, a pozostałe narody - wyłącznie zmysłową. Nawrócony na judaizm zaś okazuje się "zaginionym dzieckiem Abrahama i Sary". Uderzyło mnie także twierdzenie Chabad Lubawicz co do piekła, że miałoby ono być ograniczone czasowo, maksimum do 12 miesięcy - niezbyt długo, jeśli porównamy to z karami wymierzanymi przez ziemskie sądy.


Autorka nie raz ujawnia swoją sympatię do katolickiego tradycjonalizmu (który przejawia się w krytycznym stosunku do zmian po Soborze Watykańskim II i w przywiązaniu do przedsoborowej liturgii). Raz niestety przekracza nieakceptowalną dla mnie granicę, komentując zastąpienie w katolickiej Mszy ofertorium przez modlitwę przygotowania darów. Stwierdza, że skoro nowa modlitwa jest wzorowana na żydowskich modlitwach błogosławieństw, to przerabia ona katolików na nieświadomych Żydów. Wniosek jest o tyle nieuprawniony, że w tej modlitwie nie ma nic sprzecznego z katolicyzmem, a sama katolicka liturgia u swych początków czerpie z liturgii synagogalnej. Poza tym stwierdzeniem, książkę można naprawdę polecić, zwłaszcza ludziom zainteresowanym tematyką żydowską.


*źródło: Magna Polonia

sobota, 17 maja 2025

Tadeusz Zieliński "Rzeczpospolita rzymska"



Książka opowiada o dziejach starożytnego Rzymu od czasów legendarnych - Eneasza i Romulusa - aż do zabójstwa Juliusza Cezara. We wstępie trafiamy na zastrzeżenie, że w pierwszych rozdziałach autor przytacza wersję ze starożytnego dzieła "Od założenia miasta" Liwiusza, do którego współczesna nauka podchodzi krytycznie - mimo to warto się i z nimi zapoznać, by dowiedzieć się, co sami Rzymianie myśleli o swoich początkach. Mi jednak najlepiej czytało się późniejsze etapy historii Rzymu, od II wojny punickiej (218-201 p.n.e., Rzym kontra Kartagina, Kunktator i Scypion Afrykański kontra Hannibal). Tadeusz Zieliński potrafi wzbudzić naszą sympatię wobec obywateli miasta, które zawojowało świat, pomimo że nie wszystkie karty jego dziejów są chlubne. Momentów i postaci godnych podziwu jednak nie brakuje, jak choćby zawieranie pokoju na honorowych warunkach czy początkowo bezinteresowne przychodzenie z pomocą Grekom. Wartością książki jest możliwość poznania bohaterów obecnych w kulturze, bliskich wychowanym na historii Rzymu przeszłym pokoleniom Europejczyków - w tym Polaków, jak dowodzą choćby liczne aluzje w "Ogniem i Mieczem" Henryka Sienkiewicza. Spośród nich warto wspomnieć m.in. o Cyncynacie, Scypionach, Kunktatorze, Mariuszu, Pompejuszu, Cyceronie czy Cezarze. Warto poznać choć trochę tą historię, którą w opowiadaniu Zielińskiego po prostu świetnie się czyta.


Obraz - skrót SPQR (Senatus Populusque Romanus), pełniący rolę godła Rzymu, na tle mapy Imperium Rzymskiego - Wikipedia, przygotowane przez użytkownika Ssolbergj

sobota, 10 maja 2025

Grzegorz Osiński "Cyfrowi niewolnicy. Transhumanizm w praktyce"

Dla wielu z nas dzisiaj sięgnięcie po telefon jest pierwszą czynnością dnia; zabieramy go do kuchni, do łazienki, a potem oczywiście do pracy. Czy przychodzi nam do głowy, że z ruchów naszych palców po ekranie można ocenić nasz stan zdrowia, że nasłuchujący mikrofon przesyła wielkim korporacjom informatycznym treść naszych rozmów, a nawet identyfikuje część tego, co jemy na podstawie odgłosów? Taką wizję - wydawałoby się - rodem z science fiction, roztacza przed nami dr Grzegorz Osiński, informatyk i fizyk kwantowy, w ostatniej książce napisanej przed swoją śmiercią w 2022 roku. Po przeczytaniu tego fragmentu wszedłem w uprawnienia aplikacji na telefonie -  kilkanaście z nich miało przyznane prawo do korzystania z mikrofonu, a część z nich wcale nie tylko podczas używania aplikacji. Bez udzielenia takiego zezwolenia nie można korzystać np. z aparatu. Po co komu takie dane? Otóż firmy Big Tech - Alphabet (Google), Apple, Microsoft, Meta (Facebook, Instagram, Whatsapp), Amazon - zbierają gigantycznie zbiory danych o użytkownikach i badają przeróżne korelacje, w tym z ich poglądami politycznymi. Z jednej strony - rozwijają dzięki temu spersonalizowany marketing, z drugiej - subtelnie wpływają na nasze zachowania i światopogląd.


To tylko jeden wątek tej niezwykle wartościowej książki - dowiemy się z niej co nieco również o historii Internetu, ale też o gorącym temacie na czasie, czyli sztucznej inteligencji. Możliwości oferowane przez tę ostatnią są wręcz przerażające - deep fake, cyfrowe bliźniaki, a nawet... symulator dziecka bądź osoby zmarłej w rozszerzonej rzeczywistości. Po lekturze składam się ku poglądowi, że AI nigdy nie powinna zostać wynaleziona - tym bardziej, że wielu ludzi używa jej w celu zwolnienia się z samodzielnego myślenia. Książka apeluje o trzymanie się rzeczywistości, do czego i ja się przyłączam. 

sobota, 3 maja 2025

3 Maja: Uroczystość Matki Bożej Królowej Polski i rocznica... pokoju ze Szwedami"

Dzisiejszego dnia, gdy chodzi o uroczystości państwowe, najwięcej słychać o Konstytucji 3 Maja. Można na nią patrzeć z różnych punktów widzenia, niekoniecznie ekscytując się faktem "drugiej na świecie ustawy zasadniczej". Uważam jednak przede wszystkim, że niesłusznie pozostawia ona w cieniu uroczystość Matki Bożej Królowej Polski. Zazwyczaj łączy się to święto ze ślubami lwowskimi Jana Kazimierza w dobie potopu szwedzkiego, jednak tytułu "Królowa Polski" użyła wcześniej sama Maryja, gdy objawiła się o. Mancinellemu w 1608r. "Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, ponieważ osobliwą miłością do Mnie płoną jego synowie." Powiedziała także: "Jestem Matką tego narodu, który jest Mi bardzo drogi, wstawiaj się więc do Mnie za nim, o pomyślność tej ziemi błagaj nieustannie, a Ja ci będę zawsze, tak jak teraz, miłosierną". Boże i maryjne interwencje w naszą historię to wielki temat, można mówić właśnie o potopie, o wygranej Bitwie Warszawskiej, o upadku komunizmu, o pokrzepieniu płynącym z wiary w czasie zaborów i okupacji. 


Dlaczego jednak świętujemy 3 Maja? Otóż król Jan Kazimierz ślubował: 


"Obiecuję wreszcie i ślubuję, że kiedy za przepotężnym pośrednictwem Twoim i Syna Twego wielkim zmiłowaniem, nad wrogami, a szczególnie nad Szwedem odniosę zwycięstwo, będę się starał u Stolicy Apostolskiej, aby na podziękowanie Tobie i Twemu Synowi dzień ten corocznie uroczyście, i to po wieczne czasy, był święcony oraz dołożę trudu wraz z biskupami Królestwa, aby to, co przyrzekam, przez ludy moje wypełnione zostało."


Tak się złożyło, że właśnie 3 Maja 1660r. Polska podpisała ze Szwecją pokój w Oliwie. W jego wyniku kraj opuściły wojska, które w 1655r. zajmowały wraz z Moskalami i Kozakami prawie całe jego terytorium. Choć nie oznaczało to jeszcze końca wysiłków w obronie ojczyzny, to teraz można było skoncentrować się na nieprzyjacielu ze wschodu. Pamiętajmy zatem i o tym wydarzeniu, od którego mija dziś 365 lat.

wtorek, 29 kwietnia 2025

Recenzja filmu "21:37"

W Niedzielę Palmową miałem okazję obejrzeć film "21:37". Jak można się spodziewać po tytule, dotyczy on św. Jana Pawła II, a nawet bardziej - wspomina żałobę, jaka miała miejsce po śmierci papieża, przede wszystkim w pierwszym tygodniu, w oczekiwaniu na jego pogrzeb. Jest to film dokumentalny, w którym wypowiadają się postaci znane, jak kard. Dziwisz, Krzysztof Ziemiec czy ks. Robert Skrzypczak (autor niedawno omawianej przeze mnie książki "Nadchodzą barbarzyńcy"), ale też mniej znane, jak przedstawiciele środowisk kibicowskich czy para, która w dniu śmierci papieża brała ślub. Możemy posłuchać osobistych wspomnień, z których układa się obraz czasu pożegnania papieża jako czasu świętego. Ludzie spontanicznie gromadzili się w miejscach związanych z papieżem, a więc np. na Placu Zwycięstwa w Warszawie, pod oknem kurii biskupów krakowskich przy Franciszkańskiej 3. Na stadionie Cracovii odbyła się Msza pojednania, w której uczestniczyli kibice różnych klubów, nierzadko wrogich sobie na co dzień. Ks. Skrzypczak wspomina, że wielu ludzi pragnęło się wtedy nawrócić, pojednać z Bogiem - kolejki do konfesjonału były tak długie, że ksiądz spowiadał do czwartej rano. Film jest godny polecenia zarówno dla tych, którzy ten czas przeżyli i chcą go wspomnieć, ale może jeszcze bardziej dla tych, którzy go nie przeżyli, żeby zrozumieć fenomen polskiego papieża. Ja co prawda w 2005 roku już byłem na świecie, ale jako dziecko nie odbierałem tego czasu w pełni świadomie - natomiast Jana Pawła II zacząłem głębiej poznawać po jego śmierci.  Pozostawił nam naprawdę olbrzymi zbiór tekstów i nagrań. Jego dziedzictwo wciąż może inspirować, wciąż można na nim budować swoją wiarę.

piątek, 25 kwietnia 2025

Richard Winn Livingstone "Obrona edukacji klasycznej"



Książka ta została napisana w trakcie I wojny światowej, przez Brytyjczyka, w obronie ówczesnego systemu edukacji, o tradycjach sięgających renesansu, a tak naprawdę antyku. Tytułowa edukacja klasyczna polega bowiem na nauce języków starożytnych - greki i łaciny - oraz studiowaniu dzieł literackich i filozoficznych starożytnej Grecji i Rzymu. Gwoli wyjaśnienia - nie była to całość ówczesnego kształcenia, ale ważny element, również w Niemczech i prawdopodobnie wielu innych krajach. Element ten atakowano, a zarzuty po stu latach brzmią dosyć znajomo: że za trudne, że mało praktyczne, że nie wiadomo, po co się tego uczyć. W podobny sposób krytykuje się dzisiaj czytanie i omawianie klasyki literatury na języku polskim.


Jaka jest linia obrony? Livingstone odwołuje się do wartości artystycznej greckiej literatury, która według niego nie ma sobie równych (choć zaznacza, że w pełni można ją docenić dopiero w oryginale). Filozofia grecka to z kolei zarówno korzenie nauki, początki rozumowego badania rzeczywistości, jak i ważne wskazania moralne, a nawet - postęp teologiczny w stosunku do mitów przekazanych przez Homera. To też - wraz z historią - ważna inspiracja w myśleniu o polityce. Co do języków, Livingstone jest przekonany, że starożytna greka to najbardziej elastyczny instrument myślenia i wyrażania się w dziejach ludzkości, zaś łacina ma być językiem najbardziej uporządkowanym i logicznym, prawdziwą szkołą dyscypliny w myśleniu. Autor docenia też bohaterskie postaci literatury rzymskiej. 


Oprócz obrony konkretnego modelu nauczania, książka zawiera też wartościowe refleksje na temat edukacji w ogóle. Szczególnie spodobało mi się podkreślenie roli nauczyciela oraz wskazanie, że najlepsze, co ma on do zaoferowania, to swoja osobowość i sposób patrzenia na świat, na wiedzę. Warto sięgnąć po tę pozycję, by poszerzyć swoje horyzonty.

sobota, 19 kwietnia 2025

Refleksja i życzenia Wielkanocne

 



"Tak mnogie narody się zdumieją,

królowie zamkną przed Nim usta,

bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano,

i pojmą coś niesłychanego"


Na krzyżu umiera nie złoczyńca, ale Sprawiedliwy, wybrany Sługa Boży. 


"(…)wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.

Lecz On się obarczył naszym cierpieniem,

On dźwigał nasze boleści,

a myśmy Go za skazańca uznali,

chłostanego przez Boga i zdeptanego.

Lecz On był przebity za nasze grzechy,

zdruzgotany za nasze winy."


Bo "wszyscyśmy pobłądzili jak owce,

każdy z nas się obrócił ku własnej drodze,

a Pan zwalił na Niego

winy nas wszystkich". 


Potrzebowaliśmy tej śmierci, bo sami na nią zasługiwaliśmy. Straciliśmy niewinność, nasze grzechy wykopały przepaść między nami a Bogiem. Ale Bóg sam tę przepaść zasypał. Jezus umarł za nas.


A potem zmartwychwstał. Bo jest Bogiem. Bo śmierć nie ma nad Nim władzy. Bo chciał pokonać ją dla nas, abyśmy mogli żyć z Nim na wieki w Niebie.


Życzę wszystkim jak najlepszych świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Tak, odpoczynku od codzienności i problemów, pięknych spotkań z rodziną. Ale przede wszystkim - świętujmy z Jezusem, by On był obecny i działał w naszym życiu.


Wszystkiego najlepszego!


(Obraz: Raphael "Zmartwychwstanie Chrystusa")