Dzisiejszego dnia, gdy chodzi o uroczystości państwowe, najwięcej słychać o Konstytucji 3 Maja. Można na nią patrzeć z różnych punktów widzenia, niekoniecznie ekscytując się faktem "drugiej na świecie ustawy zasadniczej". Uważam jednak przede wszystkim, że niesłusznie pozostawia ona w cieniu uroczystość Matki Bożej Królowej Polski. Zazwyczaj łączy się to święto ze ślubami lwowskimi Jana Kazimierza w dobie potopu szwedzkiego, jednak tytułu "Królowa Polski" użyła wcześniej sama Maryja, gdy objawiła się o. Mancinellemu w 1608r. "Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, ponieważ osobliwą miłością do Mnie płoną jego synowie." Powiedziała także: "Jestem Matką tego narodu, który jest Mi bardzo drogi, wstawiaj się więc do Mnie za nim, o pomyślność tej ziemi błagaj nieustannie, a Ja ci będę zawsze, tak jak teraz, miłosierną". Boże i maryjne interwencje w naszą historię to wielki temat, można mówić właśnie o potopie, o wygranej Bitwie Warszawskiej, o upadku komunizmu, o pokrzepieniu płynącym z wiary w czasie zaborów i okupacji.
Dlaczego jednak świętujemy 3 Maja? Otóż król Jan Kazimierz ślubował:
"Obiecuję wreszcie i ślubuję, że kiedy za przepotężnym pośrednictwem Twoim i Syna Twego wielkim zmiłowaniem, nad wrogami, a szczególnie nad Szwedem odniosę zwycięstwo, będę się starał u Stolicy Apostolskiej, aby na podziękowanie Tobie i Twemu Synowi dzień ten corocznie uroczyście, i to po wieczne czasy, był święcony oraz dołożę trudu wraz z biskupami Królestwa, aby to, co przyrzekam, przez ludy moje wypełnione zostało."
Tak się złożyło, że właśnie 3 Maja 1660r. Polska podpisała ze Szwecją pokój w Oliwie. W jego wyniku kraj opuściły wojska, które w 1655r. zajmowały wraz z Moskalami i Kozakami prawie całe jego terytorium. Choć nie oznaczało to jeszcze końca wysiłków w obronie ojczyzny, to teraz można było skoncentrować się na nieprzyjacielu ze wschodu. Pamiętajmy zatem i o tym wydarzeniu, od którego mija dziś 365 lat.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz